W labiryncie życia...
VI. "Już idę!"
wtorek, 2 stycznia 2007   19:06:55   2


     Pik, pik, pik...
     Mamo! Nic ci nie jest?
     Co za głupie pytanie...
     Ale narozrabiałam...! Jak mogłam do tego dopuścić?!
     Mamo! Nic ci nie jest?
     To przeze mnie...
     To moja wina...
     Wszystko będzie dobrze, zobaczysz...
     Mamo! Nic ci nie jest?
     Za godzinę przychodzą goście, a ty nie możesz iść na bal. Będę sama, zupełnie sama... I co będzie z tobą?!
     -     Proszę stąd wyjść!
     Ach, ci lekarze... Nie rozumieją, że teraz, gdy odzyskuje przytomność, muszę przy niej być.
     -     Mamo! Nic ci nie jest?
     -     Proszę stąd wyjść!

     Siedzą tam już piętnaście minut. Czemu mnie nie zawołają?
     -     Edo!
     O, przypomniały sobie o mnie.
     Mama leży z podkrążonymi oczami. Jest już przytomna, ale nie patrzy się na mnie... Wiem, mamo. To moja wina, że tu jesteś.
     Alma również omijała mnie wzrokiem, jednak odezwała się przynajmniej:
     -     Edo, ja zostanę tutaj, z twoją matką. Przyjęcie odbędzie się. Opiekować się tobą będzie moja siostra, Hanna. O Charlesie Alisie porozmawiasz z mamą później, gdy poczuje się lepiej. I... nie zrób na przyjęciu nic głupiego. To prośba zarówno moja, jak i twojej mamy. Teraz idź już. Przed kliniką czeka na ciebie mój bratanek, Filip. Zawiezie cię na lotnisko. Za dziesięć minut wyląduje poduszkowiec Hanny.
     Stałam tam z szeroko otwartą buzią i zastanawiałam się, czy dobrze słyszałam? Hanna? Siostra-bliźniaczka Almy? Według mnie, jest ona całkowitym przeciwieństwem mojej niani. Nigdy jej nie lubiłam. Na szczęście rzadko nas odwiedzała. Jednak, gdy tylko pojawiała się w progu mojego domu, chowałam się, żeby być jak najdalej od niej. Zawsze na mnie krzyczała. Minęło już tyle lat od naszego ostatniego spotkania... Ja w dalszym ciągu nie mogę tego zapomnieć.
I nie wiem, czy nie gorsze jest to, że ona nie umie gotować nic oprócz kapuśniaku. A to jest właśnie to, czego Aki najbardziej nie lubią. Po prostu jak tylko ktoś mówi mi: kapuśniak, to robi mi się niedobrze i biegnę do łazienki. A założę się, że właśnie tego mam się jutro spodziewać na obiad. Ona chyba dowiedziała się kiedyś o mojej słabostce od Almy i teraz robi mi na złość. Bo jak wytłumaczyć to, że przez tyle lat nie zdołała nauczyć się gotować nic innego?

     „Klinika dr de Ski” No tak. A gdzieżby indziej mogłaby kurować moja matka?! Nie ma lepszej kliniki w Ak City od tej. To tu są najlepsi akerscy lekarze, używane są najnowocześniejsze metody leczenia, tu jest najwięcej Medyludków, to tu pokoje są najdroższe. Po prostu inny szpital nie byłby wystarczająco dobry dla mojej matki.
Ja naprawdę aż tak jej nienawidzę? Nie... Ja mam do niej żal. Że nadal traktuje mnie jak malutkie dziecko, że nie powiedziała mi prawdy o moim ojcu, że zachowuje się tak, jakby mnie nie kochała... A może ona rzeczywiście mnie nie kocha? Nie będę teraz o tym myśleć. Muszę znaleźć tego... Filipa?
     Kto tam do mnie macha? Pewnie on.
     Już idę!


wersja 2

     Pik, pik, pik...
     Narozrabiałam... To wszystko moja wina! Mamo..!
     -     Proszę stąd wyjść.
     Ach, ci lekarze... Nie rozumieją, że teraz, gdy odzyskuje przytomność, muszę przy niej być.
     -     Mamo! Nic ci nie jest?
     -     Proszę stąd wyjść!

     Eda, niecierpliwa, siedziała przed salą i zastanawiała się, dlaczego nikt jej jeszcze nie zawołał.
     -     Edo!
     {Mama leży z podkrążonymi oczami. Jest już przytomna, ale nie patrzy się na mnie... Wiem, mamo. To moja wina, że tu jesteś.}
     Alma również omijała ją wzrokiem, jednak odezwała się przynajmniej:
     -     Edo, ja zostanę tutaj, z twoją matką. Mimo tego przyjęcie odbędzie się. Opiekować się tobą będzie moja siostra, Hanna. O Charlesie Alisie porozmawiasz z mamą później, gdy poczuje się lepiej. I... nie zrób na przyjęciu nic głupiego. To prośba zarówno moja, jak i twojej mamy. Teraz idź już. Przed kliniką czeka na ciebie mój bratanek, Filip. Zawiezie cię na lotnisko. Za dziesięć minut wyląduje poduszkowiec Hanny.
     Eda otworzyła szeroko usta ze zdziwienia. Nigdy nie przepadała za Hanną – z wzajemnością.
     Otumaniona Aczka wyszła na korytarz. Widziała wszystko jak przez mgłę, ledwo udało jej się opuścić „Klinikę dr de Ski”.
     Zachwiała się, ale ktoś złapał ją pod rękę i zaprowadził do czarnej limuzyny. Eda zapadła się w miękkim fotelu i przez przyciemnione szyby obserwowała Akcity.
     „Ja naprawdę aż tak jej nienawidzę? Nie... Po prostu mam do niej żal. Że nadal traktuje mnie jak malutkie Akiątko, że nie powiedziała mi prawdy o moim ojcu, że zachowuje się tak, jakby mnie nie kochała... A może ona rzeczywiście mnie nie kocha...?”

Dodaj komentarz






2 komentarzy

dziadek-i-babcia dziadek-i-babcia :: środa, 3 stycznia 2007 20:24:38

i mnie jest niezmiernie miło ;)
notka jak zwykle mi się podoba, czekam na dalszą część ;]
u mnie odcinek 8, więc zapraszam serdecznie, madame ;)
po sylwestrze jestem... śpiąca. ale mnie zawsze chce się spać, więc to raczej nic niezwykłego. byłam u koleżanki, przegadałyśmy całą noc. a szkoła rujnuje człowiekowi życie. nie mam kiedy odespać. i wszystkim przypomina się o wystwianiu ocen, sprawdzianach i innych takich niefajnych... straszne. pogoda też bez zmian. buro i ponuro. tylko postanowienia noworoczne rozświetlają nasz szary świat. ciekawe, jak długo w nich wytrwamy...?
p.s. ile masz lat? ;]

dziadek-i-babcia dziadek-i-babcia.mylog.pl :: piątek, 5 stycznia 2007 16:41:09

ja z 1992 (: ale o liceach i egzaminach już słyszymy niemało. tak jakbyśmy za rok mieli się tym martwić za mało... cóż za ironia! postanowiłam, że nowa notka pojawi się, gdy liczba komentarzy dobije czterdziestki ;p nawet mylog mnie nie powstrzyma zawieszeniem bloga (: a u ciebie nowa notka w sobotę będzie? mam nadzieję, chętnie poczytam ;p 



Księga

Napisz
Zobacz




Odwiedziło mnie 2 gości



Powrót



Tom I
I. Strych
II. Czym jest samotność?
III. Głos nie-Aka
IV. Szari
V. Tylko cztery słowa
VI. "Już idę!"
VII. Szmaragdowa sukienka
VIII. Ruda, najeżona piguła
XI. Za gobelinem
X. Pełno kwiatów i mnóstwo słodkości
XI. Walka z metalową łyżką
XII. Poświęcenie Feliksa
XIII. Kwintesencja akerskiej cywilizacji
XIV. Klucz. Wielki. Mosiężny. Ciężki.
XV. "Sorriso
XVI. Zadanie białowłosej Aczki
XVII. Widia, jedna z Maków

Tom II
XVIII. Dwa Aki. Dwie poświaty. Dwie łuny.
XIX. Niewymiarowo.
XX. Godziny, dni, tygodnie.
XXI. Opowieść na dobranoc
XXII. Cholerna zieleń!
XXIII. "Ja umiem tylko niszczyć."
XXIV. Ostatnia wakacyjne noc
XXV. "Bestyja wcielona..."
XXVI. Stacja Papuzia
XXVII. "Zabajkowo"
XXVIII. Madryl ze złotym zegarkiem
XXIX. A.B.C.D.
XXX. Wariujący Sole
XXXI. Mała, głupia żabka
XXXII. Jak w kalejdoskopie
XXXIII. Festiwal Kaczki
XXXIV. Małe, białe piórko
XXXV. Każdy kiedyś usłyszy głos
XXXVI. Nawet Mistrz nie wszystko wie
XXXVII. "Ojciec?" - pomyślał. "Kto to jest?"
XXXVIII. Szept setek żab
IXL. Pasażer 18D
XL. Drobnostka
XLI. "A gdzie jest tata?"

Tom III
XLII. Oczekiwanie
XLIII. Amulet




Design & art by Luthien Isilme
Powered by mylog.pl